środa, 26 sierpnia 2015

Czy jest nam potrzebna straż miejska?

Na pytanie, czy w danym mieście jest potrzebna, czy nie jest potrzebna straż miejska nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Przede wszystkim władze miasta muszą mieć koncepcję określającą rolę i zadania jakie powinna spełniać straż miejska. Należy się także zastanowić nad tym, czy te zadania mogą być wypełnione np. przez policję. Osobiście uważam, że straż miejska dobrze zorganizowana, pomagająca w przestrzeganiu prawa i wzmacniająca poziom bezpieczeństwa obywateli Świdnicy lub Wałbrzycha jest potrzebna. Ale uważam także, że straż, która ma wyznaczone przez władze miasta zadania zmierzające wyłącznie do zarobienia na siebie pieniędzy lub nadmiernie ostro stosująca przepisy prawa jest złą instytucją. U podstaw tworzenia straży miejskiej stało bowiem służenie tej instytucji mieszańcom miasta, chroniąc ich bezpieczeństwo, a nie służenie władzom miasta, które często mylą swoją rolę myśląc, że są wyłącznie do rządzenia a nie do służenia mieszkańcom, którzy ich wybrali.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Władze miasta zafundowały Wałbrzychowi wrzód na d...

"Stara Kopalnia", która hucznie została otwarta w ubiegłym roku, ma być według Prezydenta Szełemeja wizytówką Wałbrzycha. Moim zdaniem ten obiekt będzie wizytówką porażki dwóch Prezydentów Miasta pochodzących z PO - panów Kruczkowskiego i Szełemeja, bowiem ta inwestycja od samego początku jest nieporozumieniem. Koszt remontu ok. 150 mln. zł. jest tak horrendalnie duży, aż przerażający! Funkcjonalność obiektu słaba. Gdyby nie centralizacja imprez z całego miasta, obiekt świeciłby pustkami. Ponadto utrzymanie roczne Starej Kopalni znacznie obciąży budżet miasta, który i tak jest nadwyrężony. Jednym zdaniem wielka kicha! Władze miasta zafundowały Wałbrzychowi wrzód na d...

środa, 12 sierpnia 2015

Wałbrzyski ZAZ to sprawa polityczna.



Sprawa wałbrzyskiego ZAZ-u jest dla mnie bulwersująca. Jako radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego od samego początku monitoruję sposób powołania tego Zakładu do życia. Już w 2013 roku został złożony wniosek o utworzenie tego podmiotu, który miał zatrudniać 77 osób w tym 60 osób niepełnosprawnych. Była koncepcja, były na ten cel środki w Urzędzie Marszałkowskim (dokładnie 2 mln złotych) i było określone miejsce działania. Od samego początku to przedsięwzięcie było torpedowane przez niektórych urzędników Urzędu Marszałkowskiego – czepiano się dosłownie wszystkiego, a to kosztów, a to potrzebnych gwarancji, a to systemu pracy osób niepełnosprawnych itd. Totalna destrukcja! W ubiegłym roku stanęło na tym, że w sprawie pomoże Prezydent Wałbrzycha, m.in. przekaże na ten cel budynek do remontu. Te zabiegi spowodowały, że bardzo skurczył się czas realizacji powstania ZAZ-u. Ale wszystko ruszyło do przodu, np. remont budynku na ten cel. I nagle ni z gruchy ni z Pietruchy w marcu br. wstrzymali inwestycje pod głupimi i fałszywymi pretekstami  - głównie sprowokowanymi ich złośliwością i indolencją. Dzisiaj mamy następujący stan: wykonawca prac remontowych jest bez wynagrodzenia za poniesione koszty, 60 osób niepełnosprawnych nie ma pracy, powstały straty w wysokości ok. 1.5 mln zł., a Urząd Marszałkowski rżnie głupa i próbuje zrzucić winę na Fundację tworzącą ZAZ. Ja winię za to wszystko urzędników Urzędu Marszałkowskiego!

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Wyłączać, czy nie wyłączać ruch samochodowy z centrów miast..?


W bardzo wielu miastach Europy w tym też i Polski, miastach podobnych strukturą do Wałbrzycha i Świdnicy - głównie ze względu na starą infrastrukturę komunikacyjną, zabytkową i funkcyjną - centra miast zamyka się dla ruchu samochodowego. Oczywiście w konkretnych przypadkach można np. w tych miejscach dopuścić ruch rowerowy. Ważne jest, aby samochody, które nie wjadą do centrum miasta mogły być gdzieś w bliskiej odległości pozostawione. W tym celu konieczne są więc miejsca parkingowe. Obecna infrastruktura sprawia, że wyłączenie ruchu dla samochodów w Wałbrzychu jest mniej bolesne i bardziej racjonalne niż w Świdnicy, ponieważ obok Rynku i Pl. Magistrackiego jest bardzo dużo miejsc parkingowych. W Świdnicy jest z tym większy problem, ponieważ tych miejsc jest bardzo mało. Myślę, że idealnych rozwiązań nie ma. Osobiście jestem za tym, aby Rynek Świdnicki i centrum Wałbrzycha były wyłączone z ruchu samochodowego, choć w Świdnicy postulowałbym przygotowanie już dzisiaj budowy w okolicach centrum  dużego wielopoziomowego parkingu.

piątek, 14 listopada 2014

MAM NADZIEJĘ, ŻE WYBORCY ZNOWU MI ZAUFAJĄ

Krótki wywiad ze mną przeprowadzony dla gazety Fakt. Zachęcam do przeczytania i komentowania. 

Z urodzenia Świdniczanin, długoletni mieszkaniec Wałbrzycha, teraz Wrocławianin…
 - Jednym słowem Dolnoślązak z krwi i kości.

No tak, jednak pytam, co Panu jest jeszcze bliskie w Pana działalności i gdzie są pańskie korzenie?
- Cały Dolny Śl. jest moą lokalną ojczyzną, ale prawdą jest, że Ziemie Świdnicka i Wałbrzyska, to moje korzenie z urodzenia i źródło działania politycznego.

Co regionalny polityk może zrobić dla Świdnicy i Wałbrzycha?
- Bardzo wiele, im wyższa pozycja polityczna, tym więcej można zrobić. Moim przesłaniem w działaniu jest zasada, że wspieram wszystko co jest korzystne dla tych rejonów, ponieważ wymaga tego sprawiedliwość dziejowa.

Sprawiedliwość dziejowa?
- Tak, wszystkie powiaty byłego woj.. wałbrzyskiego potwornie ucierpiały gospodarczo i społecznie po 89 roku, dlatego nieustannie trzeba im pomagać w przywróceniu normalności i zapewnieniu im możliwość rozwoju.

Co takiego wspierał Pan jako dotychczasowy Radny Sejmiku?
- W Wałbrzychu poparcie milionów środków finansowych przyznanych przez Sejmik na drogi wojewódzkie biegnące przez to miasto, które w znacznej mierze były w fatalnym stanie, a w Świdnicy to wsparcie dla obwodnicy Świdnicy w kierunku do autostrady A4 oraz modernizacji i uruchomienie linii kolejowej Świdnica Wrocław.

A w nadchodzącej kadencji jakie główne sprawy będzie Pan wspierał, oczywiście jeśli będzie Pan wybrany?
- Mam nadzieje, że wyborcy ponownie mi zaufają. Dla Świdnicy chcę zaproponować stworzenie Centrum Szkół Zawodowych i Technicznych, w którym na dużą skalę będzie prowadzić się nauczanie zawodowe wielu dziedzinach technicznych. Takie Centrum to miejsca pracy  dla kadry i obsługi logistycznej jak i dobry kierunek nauki dla ciekawych i potrzebnych zawodów, potrzebnych w dzisiejszych czasach.

A dla Wałbrzycha?

Dla Wałbrzycha  chcę głównie zainicjować programy ograniczające obszary biedy, którą widać w mieście gołym okiem, szczególnie na starych dzielnicach. Wałbrzychowi trzeba przywrócić normalność w drodze stworzenia warunków na godne życie jego mieszkańców.

Wszystko zależy od nas

Zapraszam do przeczytania wywiadu ze mną, który ukazał się na łamach Wiadomości Świdnickich. 

Czy Świdnica jest nadal w kręgu Pańskich politycznych zainteresowań?

Marek Dyduch: Jest i będzie! Zbyt głębokie korzenie i sympatia wiążą mnie ze Świdnicą.

Zbliżają się kolejne wybory, w których kandyduje Pan do Sejmiku Dolnośląskiego?

MD: Tak, to już dziewiąty raz weryfikuje się w wyborach publicznych - do Sejmu, Senatu i Sejmiku Dolnośląskiego. Na szczęście bilans tych startów jest dodatni.

Gdyby chciałby Pan rozliczyć się z obietnic wyborczych składanych w tych dziewięciu wyborach, to …?

MD: Myślę, że ten bilans jest też dodatni, choć samoocena tego co robię nie jest łatwa Jest subiektywna, a ponadto ocena osobistych dokonań nie jest teraz w modzie. Tak naprawdę niewiele osób pełniących funkcje publicznie rzetelnie podsumowuje swoje deklaracje wyborcze i swoje faktyczne dokonania.

A konkretnie co może Pan zapisać na swoje konto?

MD: Za mną stoją takie dokonania, jak doprowadzenie do powstania Wałbrzyskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej i jej podstref w Dzierżoniowie, Kłodzku, Nowej Rudzie, a w konsekwencji w Świdnicy, Żarowie, Ząbkowicach oraz ostatnio w Bielawie. To także szereg obwodnic, o które  zabiegałem wraz z lewicą, np. obwodnice Świdnicy, Nowej Rudy czy Wrocławia.
Niestety, nie udało się wybudować obwodnicy Wałbrzycha. Lewica zaczęła jej realizację, ale uprzedni Prezydent Wałbrzycha z PO najpierw zablokował tę budowę, a następnie nie potrafił jej dokończyć. Stąd tak bardzo potrzebnej obwodnicy do dzisiaj nie ma.

Jakie są jeszcze konkretne efekty Pańskich działań?

MD: Mogę je spuentować jednym stwierdzeniem: Marek Dyduch i SLD – to 9000 miejsc pracy dla Regionu i dziesiątki - mniej lub bardziej strategicznych - inwestycji w powiatach byłego województwa wałbrzyskiego, jak też i na całym Dolnym Śląsku.

Nie chwali się Pan czasem?

MD: To są fakty i konkretne osiągnięcia. Gotów jestem skonfrontować się z każdym, kto próbuje je podważać.

Można powiedzieć, że jest Pan skuteczny?

MD: Jestem przekonany, że można. Chcę mówić o swojej skuteczności i niepodważalnych osiągnięciach lewicy dla Regionu, bowiem wiele z tych sukcesów zawłaszczyli sobie politycy centroprawicy i prawicy Tymczasem Oni jedynie niektóre z tych przedsięwzięć dokończyli, bądź w jakimś wymiarze tylko kontynuowali, gdy lewica straciła władzę.

I zapomnieli powiedzieć, że to lewica jest źródłem tych dokonań?

MD: Nie tylko zapomnieli, lecz wiele z nich w całości przypisali sobie. Dlatego za swój obowiązek uważam głośno mówić, że lewica zrobiła niezmiernie dużo dla naszego Regionu. Warto tym pamiętać!

Czyli jest Pan zasłużony dla regionu?

MD: Nie mnie o tym sądzić i nie wypinam piersi do odznaczeń. Bardziej uważam, że to, co robię dla Dolnego Śląska jest moim obowiązkiem. Natomiast celem mojego działania jest dążenie do rozwoju całego naszego Regionu. Politycy przecież powinni działać tak, żeby ludzie żyli godnie i byli dumni ze swojej małej ojczyzny.

Co się w Pana działaniu politycznym nie udało?

MD: Na razie nie udało się stworzyć tylu miejsc pracy w naszym województwie, żeby wypełnić zapotrzebowanie na ten społeczny „rarytas”, jakim jest powszechny dostęp do pracy. Ale wierzą, że kiedyś w naszym Regionie i ten bolący problem rozwiążemy.

Praca to wszystko?

MD: Praca to podstawa normalnego życia. Uważam, że godne życie mieszkańców Dolnego Śląska można osiągnąć tylko w drodze dynamicznego rozwoju Regionu Gównie przez wzmocnienie rozwoju małych i średnich firm, które są źródłem największej ilości stałych oraz dobrze płatnych miejsc pracy. Uważam też, że bogactwo Regionu można budować głównie przez bogactwo jego mieszkańców!

Czy taki polityk jak Pan może mieć marzenia?

MD: Oczywiście, że tak, marzenia są częścią życia każdego człowieka.
W życiu prywatnym marzę, abym dokończył budowę mojego domu, który buduję już kilka dobrych lat, a także, aby moim dzieciom udał się start zawodowy i pomyślne wejście w dorosłe życie.

O czym Pan marzy w swoim działaniu publicznym?

MD: Marzę aby świat, w którym żyjemy był bez wojen – bez ich grozy i okropności. Do tej pory moje pokolenie nie doznało wojny, która objęłaby nasz kraj. Uważam tę sytuację za najpiękniejszy dar, jaki dał nam los. Marzę, żeby i nasze dzieci, i nasze wnuki też doznały ego stanu.

Jest Pan optymistą?


MD: Zdecydowanie tak. Dlatego wierzę w świat, gdzie ludzie są szczęśliwi, uśmiechnięci, wrażliwi i życzliwi sobie. Pamiętajmy, że bardzo dużo zależy od nas samych. Marzenia poparte wiarą czynią cuda!

czwartek, 13 listopada 2014

Dla ludzi – nie obok ludzi!

Zapraszam do przeczytania wywiadu ze mną, który ukazał się na łamach Tygodnika Dzierżoniowskiego. 

Gdzie się podziewa Marek Dyduch - polityk, były Poseł, były Sekretarz Generalny SLD?

Marek Dyduch: Cały czas jestem w polityce, tylko w nieco w innym wymiarze. Głównie działam dla Regionu, jako Radny Sejmiku Dolnośląskiego. Natomiast w ramach SLD jestem członkiem Zarządu Krajowego.

Lewica coś nie może odzyskać blasku, poparcie dla SLD w skali kraju to ok. 10%.

MD: W naszym Regionie jest ono wyższe – ok. 15%. Uważam, że to też za mało w stosunku do rzeczywistego potencjału SLD. Jestem jednak przekonany, iż lewica odbuduje swoją dawną pozycję. Prawica, szczególnie PO, trafiła na dobry moment, bardzo korzystny do rządzenia w Polsce. Dzięki środkom unijnym mieli czym dysponować, realizując wiele inwestycji infrastrukturalnych, które na naszych oczach zmieniają nasz kraj.

To rządy Platformy mogą potrwać jeszcze długo, ponieważ znowu pojawią się nowe środki z Unii Europejskiej?

MD: To się okaże. W tej masie inwestycji obecnie realizowanych nie dostrzega się bałaganu w ich przeprowadzaniu, niekompetencji i arogancji rządzących, którzy nadrabiają swoją indolencję sztuczkami socjotechnicznymi. Jeżeli uważnie przyjrzeć się tym procesom, to widać przede wszystkim ciągłe przedłużane inwestycje. Żadna wielka inwestycja nie została do tej pory skończona w terminie, dotyczy to choćby autostrad. Ta fatalna logistyka powoduje wzrost kosztów ich realizacji oraz totalny bałagan.
Polska obecnie jest jednym z nagorzej zarządzanych państw w Europie!

I ludzie tego nie widzą?

MD: Polacy pomału dostrzegają, że ta przestrzeń inwestycyjna nie przekłada się na lepszą jakość ich życia. Brakuje pracy, a jak jest, to niskopłatna Większość z nas pracuje po kilkanaście godzin dziennie - bez dodatkowych świadczeń i zarobków. Miliony młodych Polaków emigrują za granicę w poszukiwaniu lepszego bytu. Prawie wszystkie rodziny są zadłużone, wiele z nich ponad miarę i granice ich możliwości. Cała Polska i Polacy są totalnie zadłużeni! W rezultacie narasta w Polakach frustracja, która prowadzi do społecznego stresu.

Czeka nas więc załamanie polityczne, społeczne, gospodarcze i finansowe?

MD: Jeśli w perspektywie kilku lat nic się nie zmieni, to we wszystkich tych obszarach kryzys może nastąpić. Pomału ludzie już się buntują, szczególnie młodzi, którzy całą klasę polityczną uważają za nieudaczników, cwaniaków i egoistów. Na razie ten bunt ma łagodne objawy, polegające m.in. na głosowaniu na Korwina Mikkego lub monarchistów. Jest to sygnał: „Rządzący uważajcie! Nie ufamy Wam!”
Młodzi nie chcą jeszcze wychodzić na ulicę, aby w ten sposób protestować i demonstrować swoje niezadowolenie z obecnej rzeczywistości. Jeżeli jednak nic się nie zmieni, to mogą zmienić się zbuntowanych i groźnych wojowników

Jaki wnioski płyną z takiej oceny?

MD: W Polsce musi nastąpić zmiana sposobu rządzenia. Niech władza w końcu zajmie się rozwiązywaniem problemów społecznych i gospodarczych kraju  nie sobą. 

Do zmiany jakości uprawiania polityki w Polsce - dla ludzi a nie obok ludzi - może przyczynić się lewica.

Uważam, że cała lewica musi zdecydowanie działać, aby zmienić dzisiejszą rzeczywistość na rzecz skutecznego polepszenia poziomu życia polskich rodzin. Przede wszystkim w drodze przełożenia się licby inwestycji na ilości miejsc pracy i poziom godnego wynagradzania ludzi za tę pracę.
Jeśli tego nie zrobimy w najbliższych 5 latach, to kiedy?

Jak postrzega Pan problemy rejonu dzierżoniowskiego?

MD: Wielkim kryzys – upadek kluczowych firm, m.in. Diory, Sileny, Bielbawu i Bieltexu, a także wielu innych przedsiębiorstw o istotnym znaczeniu dla rejonu, spowodował ogromne bezrobocie. Obecnie rejon pomału podnosi się z kolan. Dużo w tej sprawie robią władze samorządowe, to one najbardziej starają się o pozyskanie środków na inwestycje infrastrukturalne i aktywnie walczą o pozyskanie nowych inwestorów gospodarczych!

Ale to wszystko idzie zbyt wolno!

MD: To prawda, dlatego musi nastąpić przyśpieszenie. Potrzebne są działania, które stworzą jeszcze lepsze warunki dla inwestowania w Powiecie Dzierżoniowskim. Konieczna jest przebudowa linii kolejowej Wrocław – Dzierżoniów, a także odbudowa linii kolejowej - o dużym znaczeniu gospodarczym i turystycznym - z Dzierżoniowa przez Bielawę do Srebrnej Góry. W dalszej perspektywie należy zadbać o budowę nowej drogi tzw. Sudeckiej, która udrożni komunikację z całym rejonem.

Czy w  tych sprawach samorządy Rejon same sobie poradzą?

MD: Bez wsparcia osób i instytucji z zewnątrz, będzie to raczej niemożliwe. Siła rejonu musi być poparta mocą ludzi, środowisk i instytucji z zewnątrz Wszystkich, którzy potrafią rozpoznać potrzeby Powiatu. Dzierżoniowskiego, są życzliwi dla ich rozwiązywania, a swoim zaangażowaniem realnie wspierają rozwój wszystkich gmin i miejscowości rejonu. Wsparciem będzie też rozwój małych i średnich firm, które mogą wygenerować wiele dobrze płatnych miejsc pracy.

Pan jest chętny do takiego działania i wsparcia?


MD: Oczywiście. Będąc radnym Sejmiku jestem w stanie dużo pomóc i chcę to czynić. Tak było w minionej kadencji. Niejednokrotnie udowodniłem, że jestem skutecznym politykiem. Gdy się czegoś podejmuję, to staram się zawsze realizować swoje zobowiązania - nie wirtualnie, lecz realnie i konkretnie.