środa, 12 sierpnia 2015
Wałbrzyski ZAZ to sprawa polityczna.
Sprawa wałbrzyskiego ZAZ-u jest dla mnie bulwersująca. Jako radny Sejmiku Województwa Dolnośląskiego od samego początku monitoruję sposób powołania tego Zakładu do życia. Już w 2013 roku został złożony wniosek o utworzenie tego podmiotu, który miał zatrudniać 77 osób w tym 60 osób niepełnosprawnych. Była koncepcja, były na ten cel środki w Urzędzie Marszałkowskim (dokładnie 2 mln złotych) i było określone miejsce działania. Od samego początku to przedsięwzięcie było torpedowane przez niektórych urzędników Urzędu Marszałkowskiego – czepiano się dosłownie wszystkiego, a to kosztów, a to potrzebnych gwarancji, a to systemu pracy osób niepełnosprawnych itd. Totalna destrukcja! W ubiegłym roku stanęło na tym, że w sprawie pomoże Prezydent Wałbrzycha, m.in. przekaże na ten cel budynek do remontu. Te zabiegi spowodowały, że bardzo skurczył się czas realizacji powstania ZAZ-u. Ale wszystko ruszyło do przodu, np. remont budynku na ten cel. I nagle ni z gruchy ni z Pietruchy w marcu br. wstrzymali inwestycje pod głupimi i fałszywymi pretekstami - głównie sprowokowanymi ich złośliwością i indolencją. Dzisiaj mamy następujący stan: wykonawca prac remontowych jest bez wynagrodzenia za poniesione koszty, 60 osób niepełnosprawnych nie ma pracy, powstały straty w wysokości ok. 1.5 mln zł., a Urząd Marszałkowski rżnie głupa i próbuje zrzucić winę na Fundację tworzącą ZAZ. Ja winię za to wszystko urzędników Urzędu Marszałkowskiego!
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Wyłączać, czy nie wyłączać ruch samochodowy z centrów miast..?
W bardzo wielu miastach Europy w
tym też i Polski, miastach podobnych strukturą do Wałbrzycha i Świdnicy - głównie
ze względu na starą infrastrukturę komunikacyjną, zabytkową i funkcyjną - centra
miast zamyka się dla ruchu samochodowego. Oczywiście w konkretnych przypadkach
można np. w tych miejscach dopuścić ruch rowerowy. Ważne jest, aby samochody,
które nie wjadą do centrum miasta mogły być gdzieś w bliskiej odległości pozostawione.
W tym celu konieczne są więc miejsca parkingowe. Obecna infrastruktura sprawia,
że wyłączenie ruchu dla samochodów w Wałbrzychu jest mniej bolesne i bardziej
racjonalne niż w Świdnicy, ponieważ obok Rynku i Pl. Magistrackiego jest bardzo
dużo miejsc parkingowych. W Świdnicy jest z tym większy problem, ponieważ tych
miejsc jest bardzo mało. Myślę, że idealnych rozwiązań nie ma. Osobiście jestem
za tym, aby Rynek Świdnicki i centrum Wałbrzycha były wyłączone z ruchu
samochodowego, choć w Świdnicy postulowałbym przygotowanie już dzisiaj budowy w
okolicach centrum dużego
wielopoziomowego parkingu.
piątek, 14 listopada 2014
MAM NADZIEJĘ, ŻE WYBORCY ZNOWU MI ZAUFAJĄ
Krótki wywiad ze mną przeprowadzony dla gazety Fakt. Zachęcam do przeczytania i komentowania.
Z urodzenia
Świdniczanin, długoletni mieszkaniec Wałbrzycha, teraz Wrocławianin…
-
Jednym słowem Dolnoślązak z krwi i kości.
No tak, jednak pytam,
co Panu jest jeszcze bliskie w Pana działalności i gdzie są pańskie korzenie?
- Cały Dolny Śl. jest moą lokalną ojczyzną, ale prawdą
jest, że Ziemie Świdnicka i Wałbrzyska, to moje korzenie z urodzenia i źródło
działania politycznego.
Co regionalny polityk
może zrobić dla Świdnicy i Wałbrzycha?
- Bardzo wiele, im wyższa pozycja polityczna, tym więcej
można zrobić. Moim przesłaniem w działaniu jest zasada, że wspieram wszystko co
jest korzystne dla tych rejonów, ponieważ wymaga tego sprawiedliwość dziejowa.
Sprawiedliwość
dziejowa?
- Tak, wszystkie powiaty byłego woj.. wałbrzyskiego
potwornie ucierpiały gospodarczo i społecznie po 89 roku, dlatego nieustannie
trzeba im pomagać w przywróceniu normalności i zapewnieniu im możliwość
rozwoju.
Co takiego wspierał
Pan jako dotychczasowy Radny Sejmiku?
- W Wałbrzychu poparcie milionów środków finansowych
przyznanych przez Sejmik na drogi wojewódzkie biegnące przez to miasto, które w
znacznej mierze były w fatalnym stanie, a w Świdnicy to wsparcie dla obwodnicy
Świdnicy w kierunku do autostrady A4 oraz modernizacji i uruchomienie linii
kolejowej Świdnica Wrocław.
A w nadchodzącej
kadencji jakie główne sprawy będzie Pan wspierał, oczywiście jeśli będzie Pan
wybrany?
- Mam nadzieje, że wyborcy ponownie mi zaufają. Dla Świdnicy
chcę zaproponować stworzenie Centrum Szkół Zawodowych i Technicznych, w którym
na dużą skalę będzie prowadzić się nauczanie zawodowe wielu dziedzinach
technicznych. Takie Centrum to miejsca pracy
dla kadry i obsługi logistycznej jak i dobry kierunek nauki dla
ciekawych i potrzebnych zawodów, potrzebnych w dzisiejszych czasach.
A dla Wałbrzycha?
Dla Wałbrzycha chcę
głównie zainicjować programy ograniczające obszary biedy, którą widać w mieście
gołym okiem, szczególnie na starych dzielnicach. Wałbrzychowi trzeba przywrócić
normalność w drodze stworzenia warunków na godne życie jego mieszkańców.
Wszystko zależy od nas
Zapraszam do przeczytania wywiadu ze mną, który ukazał się na łamach Wiadomości Świdnickich.
Czy Świdnica jest nadal w kręgu Pańskich
politycznych zainteresowań?
Marek Dyduch:
Jest i będzie! Zbyt głębokie korzenie i sympatia wiążą mnie ze Świdnicą.
Zbliżają się kolejne wybory, w
których kandyduje Pan do Sejmiku Dolnośląskiego?
MD: Tak,
to już dziewiąty raz weryfikuje się w wyborach publicznych - do Sejmu, Senatu i
Sejmiku Dolnośląskiego. Na szczęście bilans tych startów jest dodatni.
Gdyby chciałby Pan rozliczyć się z
obietnic wyborczych składanych w tych dziewięciu wyborach, to …?
MD:
Myślę, że ten bilans jest też dodatni, choć samoocena tego co robię nie jest
łatwa Jest subiektywna, a ponadto ocena osobistych dokonań nie jest teraz w
modzie. Tak naprawdę niewiele osób pełniących funkcje publicznie rzetelnie
podsumowuje swoje deklaracje wyborcze i swoje faktyczne dokonania.
A konkretnie co może Pan zapisać na
swoje konto?
MD:
Za mną stoją takie dokonania, jak doprowadzenie do powstania Wałbrzyskiej
Specjalnej Strefy Ekonomicznej i jej podstref w Dzierżoniowie, Kłodzku, Nowej
Rudzie, a w konsekwencji w Świdnicy, Żarowie, Ząbkowicach oraz ostatnio w
Bielawie. To także szereg obwodnic, o które
zabiegałem wraz z lewicą, np. obwodnice Świdnicy, Nowej Rudy czy
Wrocławia.
Niestety,
nie udało się wybudować obwodnicy Wałbrzycha. Lewica zaczęła jej realizację,
ale uprzedni Prezydent Wałbrzycha z PO najpierw zablokował tę budowę, a następnie
nie potrafił jej dokończyć. Stąd tak bardzo potrzebnej obwodnicy do dzisiaj nie
ma.
Jakie są jeszcze konkretne efekty
Pańskich działań?
MD: Mogę
je spuentować jednym stwierdzeniem: Marek Dyduch i SLD – to 9000 miejsc pracy
dla Regionu i dziesiątki - mniej lub bardziej strategicznych - inwestycji w
powiatach byłego województwa wałbrzyskiego, jak też i na całym Dolnym Śląsku.
Nie chwali się Pan czasem?
MD:
To są fakty i konkretne osiągnięcia. Gotów jestem skonfrontować się z każdym,
kto próbuje je podważać.
Można powiedzieć, że jest Pan
skuteczny?
MD: Jestem
przekonany, że można. Chcę mówić o swojej skuteczności i niepodważalnych
osiągnięciach lewicy dla Regionu, bowiem wiele z tych sukcesów zawłaszczyli
sobie politycy centroprawicy i prawicy Tymczasem Oni jedynie niektóre z tych
przedsięwzięć dokończyli, bądź w jakimś wymiarze tylko kontynuowali, gdy lewica
straciła władzę.
I zapomnieli powiedzieć, że to
lewica jest źródłem tych dokonań?
MD: Nie
tylko zapomnieli, lecz wiele z nich w całości przypisali sobie. Dlatego za swój
obowiązek uważam głośno mówić, że lewica zrobiła niezmiernie dużo dla naszego
Regionu. Warto tym pamiętać!
Czyli jest Pan zasłużony dla
regionu?
MD: Nie
mnie o tym sądzić i nie wypinam piersi do odznaczeń. Bardziej uważam, że to, co
robię dla Dolnego Śląska jest moim obowiązkiem. Natomiast celem mojego
działania jest dążenie do rozwoju całego naszego Regionu. Politycy przecież
powinni działać tak, żeby ludzie żyli godnie i byli dumni ze swojej małej
ojczyzny.
Co się w Pana działaniu politycznym
nie udało?
MD: Na
razie nie udało się stworzyć tylu miejsc pracy w naszym województwie, żeby
wypełnić zapotrzebowanie na ten społeczny „rarytas”, jakim jest powszechny
dostęp do pracy. Ale wierzą, że kiedyś w naszym Regionie i ten bolący problem
rozwiążemy.
Praca to wszystko?
MD: Praca
to podstawa normalnego życia. Uważam, że godne życie mieszkańców Dolnego Śląska
można osiągnąć tylko w drodze dynamicznego rozwoju Regionu Gównie przez
wzmocnienie rozwoju małych i średnich firm, które są źródłem największej ilości
stałych oraz dobrze płatnych miejsc pracy. Uważam też, że bogactwo Regionu
można budować głównie przez bogactwo jego mieszkańców!
Czy taki polityk jak Pan może mieć
marzenia?
MD:
Oczywiście, że tak, marzenia są częścią życia każdego człowieka.
W
życiu prywatnym marzę, abym dokończył budowę mojego domu, który buduję już
kilka dobrych lat, a także, aby moim dzieciom udał się start zawodowy i
pomyślne wejście w dorosłe życie.
O czym Pan marzy w swoim działaniu
publicznym?
MD:
Marzę aby świat, w którym żyjemy był bez wojen – bez ich grozy i okropności. Do
tej pory moje pokolenie nie doznało wojny, która objęłaby nasz kraj. Uważam tę
sytuację za najpiękniejszy dar, jaki dał nam los. Marzę, żeby i nasze dzieci, i
nasze wnuki też doznały ego stanu.
Jest Pan optymistą?
MD: Zdecydowanie
tak. Dlatego wierzę w świat, gdzie ludzie są szczęśliwi, uśmiechnięci, wrażliwi
i życzliwi sobie. Pamiętajmy, że bardzo dużo zależy od nas samych. Marzenia
poparte wiarą czynią cuda!
czwartek, 13 listopada 2014
Dla ludzi – nie obok ludzi!
Zapraszam do przeczytania wywiadu ze mną, który ukazał się na łamach Tygodnika Dzierżoniowskiego.
Gdzie się podziewa Marek Dyduch - polityk,
były Poseł, były Sekretarz Generalny SLD?
Marek Dyduch:
Cały czas jestem w polityce, tylko w nieco w innym wymiarze. Głównie działam
dla Regionu, jako Radny Sejmiku Dolnośląskiego. Natomiast w ramach SLD jestem
członkiem Zarządu Krajowego.
Lewica coś nie może odzyskać blasku,
poparcie dla SLD w skali kraju to ok. 10%.
MD:
W naszym Regionie jest ono wyższe – ok. 15%. Uważam, że to też za mało w
stosunku do rzeczywistego potencjału SLD. Jestem jednak przekonany, iż lewica
odbuduje swoją dawną pozycję. Prawica, szczególnie PO, trafiła na dobry moment,
bardzo korzystny do rządzenia w Polsce. Dzięki środkom unijnym mieli czym
dysponować, realizując wiele inwestycji infrastrukturalnych, które na naszych
oczach zmieniają nasz kraj.
To rządy Platformy mogą potrwać
jeszcze długo, ponieważ znowu pojawią się nowe środki z Unii Europejskiej?
MD: To
się okaże. W tej masie inwestycji obecnie realizowanych nie dostrzega się
bałaganu w ich przeprowadzaniu, niekompetencji i arogancji rządzących, którzy
nadrabiają swoją indolencję sztuczkami socjotechnicznymi. Jeżeli uważnie
przyjrzeć się tym procesom, to widać przede wszystkim ciągłe przedłużane
inwestycje. Żadna wielka inwestycja nie została do tej pory skończona w
terminie, dotyczy to choćby autostrad. Ta fatalna logistyka powoduje wzrost
kosztów ich realizacji oraz totalny bałagan.
Polska
obecnie jest jednym z nagorzej zarządzanych państw w Europie!
I ludzie tego nie widzą?
MD: Polacy
pomału dostrzegają, że ta przestrzeń inwestycyjna nie przekłada się na lepszą
jakość ich życia. Brakuje pracy, a jak jest, to niskopłatna Większość z nas pracuje
po kilkanaście godzin dziennie - bez dodatkowych świadczeń i zarobków. Miliony
młodych Polaków emigrują za granicę w poszukiwaniu lepszego bytu. Prawie
wszystkie rodziny są zadłużone, wiele z nich ponad miarę i granice ich
możliwości. Cała Polska i Polacy są totalnie zadłużeni! W rezultacie narasta w
Polakach frustracja, która prowadzi do społecznego stresu.
Czeka nas więc załamanie
polityczne, społeczne, gospodarcze i finansowe?
MD:
Jeśli w perspektywie kilku lat nic się nie zmieni, to we wszystkich tych
obszarach kryzys może nastąpić. Pomału ludzie już się buntują, szczególnie
młodzi, którzy całą klasę polityczną uważają za nieudaczników, cwaniaków i
egoistów. Na razie ten bunt ma łagodne objawy, polegające m.in. na głosowaniu
na Korwina Mikkego lub monarchistów. Jest to sygnał: „Rządzący uważajcie! Nie ufamy Wam!”
Młodzi
nie chcą jeszcze wychodzić na ulicę, aby w ten sposób protestować i
demonstrować swoje niezadowolenie z obecnej rzeczywistości. Jeżeli jednak nic
się nie zmieni, to mogą zmienić się zbuntowanych i groźnych wojowników
Jaki wnioski płyną z takiej oceny?
MD:
W Polsce musi nastąpić zmiana sposobu rządzenia. Niech władza w końcu zajmie
się rozwiązywaniem problemów społecznych i gospodarczych kraju nie sobą.
Do zmiany jakości uprawiania polityki w Polsce - dla ludzi a nie obok ludzi - może przyczynić się lewica.
Uważam,
że cała lewica musi zdecydowanie działać, aby zmienić dzisiejszą rzeczywistość
na rzecz skutecznego polepszenia poziomu życia polskich rodzin. Przede
wszystkim w drodze przełożenia się licby inwestycji na ilości miejsc pracy i
poziom godnego wynagradzania ludzi za tę pracę.
Jeśli
tego nie zrobimy w najbliższych 5 latach, to kiedy?
Jak postrzega Pan problemy rejonu
dzierżoniowskiego?
MD:
Wielkim kryzys – upadek kluczowych firm, m.in. Diory, Sileny, Bielbawu i
Bieltexu, a także wielu innych przedsiębiorstw o istotnym znaczeniu dla rejonu,
spowodował ogromne bezrobocie. Obecnie rejon pomału podnosi się z kolan. Dużo w
tej sprawie robią władze samorządowe, to one najbardziej starają się o pozyskanie
środków na inwestycje infrastrukturalne i aktywnie walczą o pozyskanie nowych
inwestorów gospodarczych!
Ale to wszystko idzie zbyt wolno!
MD: To
prawda, dlatego musi nastąpić przyśpieszenie. Potrzebne są działania, które
stworzą jeszcze lepsze warunki dla inwestowania w Powiecie Dzierżoniowskim. Konieczna
jest przebudowa linii kolejowej Wrocław – Dzierżoniów, a także odbudowa linii
kolejowej - o dużym znaczeniu gospodarczym i turystycznym - z Dzierżoniowa
przez Bielawę do Srebrnej Góry. W dalszej perspektywie należy zadbać o budowę
nowej drogi tzw. Sudeckiej, która udrożni komunikację z całym rejonem.
Czy w tych sprawach samorządy Rejon same sobie
poradzą?
MD: Bez
wsparcia osób i instytucji z zewnątrz, będzie to raczej niemożliwe. Siła rejonu
musi być poparta mocą ludzi, środowisk i instytucji z zewnątrz Wszystkich,
którzy potrafią rozpoznać potrzeby Powiatu. Dzierżoniowskiego, są życzliwi dla
ich rozwiązywania, a swoim zaangażowaniem realnie wspierają rozwój wszystkich
gmin i miejscowości rejonu. Wsparciem będzie też rozwój małych i średnich firm,
które mogą wygenerować wiele dobrze płatnych miejsc pracy.
Pan jest chętny do takiego
działania i wsparcia?
MD:
Oczywiście. Będąc radnym Sejmiku jestem w stanie dużo pomóc i chcę to czynić. Tak
było w minionej kadencji. Niejednokrotnie udowodniłem, że jestem skutecznym
politykiem. Gdy się czegoś podejmuję, to staram się zawsze realizować swoje
zobowiązania - nie wirtualnie, lecz realnie i konkretnie.
Dla ludzi – nie obok ludzi!
Zapraszam do przeczytania wywiadu ze mną, który ukazał się na łamach Tygodnika Dzierżoniowskiego.
Gdzie się podziewa Marek Dyduch - polityk,
były Poseł, były Sekretarz Generalny SLD?
Marek Dyduch:
Cały czas jestem w polityce, tylko w nieco w innym wymiarze. Głównie działam
dla Regionu, jako Radny Sejmiku Dolnośląskiego. Natomiast w ramach SLD jestem
członkiem Zarządu Krajowego.
Lewica coś nie może odzyskać blasku,
poparcie dla SLD w skali kraju to ok. 10%.
MD:
W naszym Regionie jest ono wyższe – ok. 15%. Uważam, że to też za mało w
stosunku do rzeczywistego potencjału SLD. Jestem jednak przekonany, iż lewica
odbuduje swoją dawną pozycję. Prawica, szczególnie PO, trafiła na dobry moment,
bardzo korzystny do rządzenia w Polsce. Dzięki środkom unijnym mieli czym
dysponować, realizując wiele inwestycji infrastrukturalnych, które na naszych
oczach zmieniają nasz kraj.
To rządy Platformy mogą potrwać
jeszcze długo, ponieważ znowu pojawią się nowe środki z Unii Europejskiej?
MD: To
się okaże. W tej masie inwestycji obecnie realizowanych nie dostrzega się
bałaganu w ich przeprowadzaniu, niekompetencji i arogancji rządzących, którzy
nadrabiają swoją indolencję sztuczkami socjotechnicznymi. Jeżeli uważnie
przyjrzeć się tym procesom, to widać przede wszystkim ciągłe przedłużane
inwestycje. Żadna wielka inwestycja nie została do tej pory skończona w
terminie, dotyczy to choćby autostrad. Ta fatalna logistyka powoduje wzrost
kosztów ich realizacji oraz totalny bałagan.
Polska
obecnie jest jednym z nagorzej zarządzanych państw w Europie!
I ludzie tego nie widzą?
MD: Polacy
pomału dostrzegają, że ta przestrzeń inwestycyjna nie przekłada się na lepszą
jakość ich życia. Brakuje pracy, a jak jest, to niskopłatna Większość z nas pracuje
po kilkanaście godzin dziennie - bez dodatkowych świadczeń i zarobków. Miliony
młodych Polaków emigrują za granicę w poszukiwaniu lepszego bytu. Prawie
wszystkie rodziny są zadłużone, wiele z nich ponad miarę i granice ich
możliwości. Cała Polska i Polacy są totalnie zadłużeni! W rezultacie narasta w
Polakach frustracja, która prowadzi do społecznego stresu.
Czeka nas więc załamanie
polityczne, społeczne, gospodarcze i finansowe?
MD:
Jeśli w perspektywie kilku lat nic się nie zmieni, to we wszystkich tych
obszarach kryzys może nastąpić. Pomału ludzie już się buntują, szczególnie
młodzi, którzy całą klasę polityczną uważają za nieudaczników, cwaniaków i
egoistów. Na razie ten bunt ma łagodne objawy, polegające m.in. na głosowaniu
na Korwina Mikkego lub monarchistów. Jest to sygnał: „Rządzący uważajcie! Nie ufamy Wam!”
Młodzi
nie chcą jeszcze wychodzić na ulicę, aby w ten sposób protestować i
demonstrować swoje niezadowolenie z obecnej rzeczywistości. Jeżeli jednak nic
się nie zmieni, to mogą zmienić się zbuntowanych i groźnych wojowników
Jaki wnioski płyną z takiej oceny?
MD:
W Polsce musi nastąpić zmiana sposobu rządzenia. Niech władza w końcu zajmie
się rozwiązywaniem problemów społecznych i gospodarczych kraju nie sobą.
Do zmiany jakości uprawiania polityki w Polsce - dla ludzi a nie obok ludzi - może przyczynić się lewica.
Uważam,
że cała lewica musi zdecydowanie działać, aby zmienić dzisiejszą rzeczywistość
na rzecz skutecznego polepszenia poziomu życia polskich rodzin. Przede
wszystkim w drodze przełożenia się licby inwestycji na ilości miejsc pracy i
poziom godnego wynagradzania ludzi za tę pracę.
Jeśli
tego nie zrobimy w najbliższych 5 latach, to kiedy?
Jak postrzega Pan problemy rejonu
dzierżoniowskiego?
MD:
Wielkim kryzys – upadek kluczowych firm, m.in. Diory, Sileny, Bielbawu i
Bieltexu, a także wielu innych przedsiębiorstw o istotnym znaczeniu dla rejonu,
spowodował ogromne bezrobocie. Obecnie rejon pomału podnosi się z kolan. Dużo w
tej sprawie robią władze samorządowe, to one najbardziej starają się o pozyskanie
środków na inwestycje infrastrukturalne i aktywnie walczą o pozyskanie nowych
inwestorów gospodarczych!
Ale to wszystko idzie zbyt wolno!
MD: To
prawda, dlatego musi nastąpić przyśpieszenie. Potrzebne są działania, które
stworzą jeszcze lepsze warunki dla inwestowania w Powiecie Dzierżoniowskim. Konieczna
jest przebudowa linii kolejowej Wrocław – Dzierżoniów, a także odbudowa linii
kolejowej - o dużym znaczeniu gospodarczym i turystycznym - z Dzierżoniowa
przez Bielawę do Srebrnej Góry. W dalszej perspektywie należy zadbać o budowę
nowej drogi tzw. Sudeckiej, która udrożni komunikację z całym rejonem.
Czy w tych sprawach samorządy Rejon same sobie
poradzą?
MD: Bez
wsparcia osób i instytucji z zewnątrz, będzie to raczej niemożliwe. Siła rejonu
musi być poparta mocą ludzi, środowisk i instytucji z zewnątrz Wszystkich,
którzy potrafią rozpoznać potrzeby Powiatu. Dzierżoniowskiego, są życzliwi dla
ich rozwiązywania, a swoim zaangażowaniem realnie wspierają rozwój wszystkich
gmin i miejscowości rejonu. Wsparciem będzie też rozwój małych i średnich firm,
które mogą wygenerować wiele dobrze płatnych miejsc pracy.
Pan jest chętny do takiego
działania i wsparcia?
MD:
Oczywiście. Będąc radnym Sejmiku jestem w stanie dużo pomóc i chcę to czynić. Tak
było w minionej kadencji. Niejednokrotnie udowodniłem, że jestem skutecznym
politykiem. Gdy się czegoś podejmuję, to staram się zawsze realizować swoje
zobowiązania - nie wirtualnie, lecz realnie i konkretnie.
Jestem ambasadorem Wałbrzycha
Zapraszam do przeczytania mojego wywiadu, który ukazał się na łamach Tygodnika Wałbrzyskiego.
Co
Pana jeszcze wiąże z Wałbrzychem?
Marek
Dyduch: Wiąże mnie nie tylko sentyment i serce do tego
Miasta, ale i poczucie obowiązku. To tu się rozpoczęła i rozwinęła moja kariera
polityczna oraz działalność społeczna.
Co
to ma wspólnego z obowiązkiem?
MD:
Moim obowiązkiem jest spłacenie swoistego długu. Bowiem bez Wałbrzycha nie
byłoby polityka Marka Dyducha. Prawdą jest, że i SLD, i ja robiliśmy wszystko w
naszej działalności, aby skutecznie pomagać Wałbrzychowi w skrajnie trudnej
sytuacji gospodarczej i społecznej, w jakiej znalazło się miasto i jego
mieszkańcy w 1992 roku. Jednocześnie prawdą jest również, że lewica otrzymała
wtedy ogromną dozę poparcia, które widziała cała Polska. Wtedy na lewicy zauważono
także mnie. To jest właśnie ten dług, który staram się od lat uczciwie spłacać.
Zatem,
jak można określić obecną Pana relację do Wałbrzycha i rejonu byłego
województwa wałbrzyskiego?
MD:
Myślę, że jestem przede wszystkim ambasadorem Wałbrzycha i całego rejonu. Dobry
ambasador zawsze stara się godnie i skutecznie reprezentować swój kraj, bez
wzglądu na miejsce w określonej części świata, w której aktualnie wykonuje
swoją misję. Tak pojmuję swoją rolę - czy to reprezentując interesy Miasta i
Regionu na forum Sejmiku Dolnośląskiego, czy też w swoich działaniach na
szczeblu centralnym. Zawsze – jako ambasador społeczności wałbrzyskiej –
działam i będę działać na korzyść mieszkańców tego Regionu, na rzecz jego prawidłowego
rozwoju.
Jak
dzisiaj postrzega Pan SLD i lewicę w rejonie wałbrzyskim?
MD:
Z
dawnej świetności lewicy niewiele pozostało, ale jest grupa młodych działaczy
politycznych i społecznych, którzy wyrażają wartości lewicowe nie dla pozorów i
nie dla swoich prywatnych karier. Autentycznie chcą być bliżej ludzi i chcą
działać na rzecz godnego życia mieszkańców rejonu. Ten sposób myślenia jest mi
bliski, dlatego nie tylko im kibicuję, lecz także szczerze ich wspieram!
Kandydat na Prezydenta Wałbrzycha z ramienia SLD – Lewica Razem, Szymon Heretyk
jest młodym człowiekiem, który prawidłowo się rozwija politycznie i myślę, że
jego postulaty wyborcze w walce o prezydenturę są prawidłowe. Śmiem twierdzić,
że za parę lat, to On wyprowadzi lewicę w Wałbrzychu na prostą.
Czy
Wałbrzych i nasz rejon mają jeszcze szansę na odbudowę swojej pozycji na Dolnym
Śląsku?
- MD: Oczywiście,
że tak. Pod warunkiem, jeśli to „tak”
wypełni się przez:
- „tak” dla stworzenia „korpusu”
ambasadorów dla Wałbrzycha i rejonu wałbrzyskiego. Mam tu na myśli grupę osób
wpływowych ze wszystkich opcji politycznych, środowisk społecznych, którzy bez
względu na miejsce i „poziom” swojego działania będą tworzyć autentyczną przestrzeń
poparcia dla naszego rejonu;
- „tak” dla stworzenia 2-3
specjalnych programów rozwojowych na dużą skalę w sferze gospodarczej i
społecznej dla naszego rejonu, sfinansowanych ze środków unijnych, krajowych i
wojewódzkich;
Co
dzisiaj zmieniłby Pan w Wałbrzychu?
MD:
Przede
wszystkim nie zmieniłbym tempa realizacji inwestycji infrastrukturalnych
obecnie prowadzonych w Wałbrzychu, remonty dróg i renowacja kamienic do dobry
kierunek, ale …
Nie zrezygnowałbym z budowy śródmiejskiej obwodnicy biegnącej od Szczawienka
przez Podzamcze, między Piaskową Górą i Szczawnem aż do centrum Wałbrzycha.
Tylko ta obwodnica może znacznie ograniczyć korki w mieście.
Stworzyłbym realną koncepcję budowy dobrego poziomu życia w Wałbrzychu przez
budowanie bogactwa miasta w drodze bogactwa jego mieszkańców. Nie da się
odbudować pozycji Wałbrzycha na ogromnych obszarach biedy, beznadziei i
rozwarstwienia społecznego. Wałbrzych musi się rozwijać równomiernie, głównie w
drodze realnej dostępności do godziwie opłacanych miejsc pracy.
Stworzyłbym warunki na rzeczywistą budowę Aglomeracji Wałbrzyskiej. Rzeczywistą,
tzn. budowaną na zasadach całkowitego partnerstwa między Wałbrzychem i gminami
powiatu wałbrzyskiego. Dopiero zrównoważony rozwój miejscowości całego powiatu
wałbrzyskiego daje szansę na zdynamizowanie korzystnych przemian w rejonie i
wyraźnej poprawy warunków życia mieszkańców rejonu.
Przede wszystkim działajmy mądrze i współpracujmy, a będzie co raz lepiej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)